Wirtualna Izba Regionalna Gminy Książ Wielkopolski
MOGIŁY z 1848 roku w Książu Wielkopolskim. Fakty i mity

Źródło: WIR
Autor: Ludwik Drozdowicz
Datowanie: 29 kwietnia 2004
Miejsce: Książ [ob. Książ Wielkopolski]

Wydarzenia rewolucyjne w Europie w pierwszych miesiącach 1848 roku ożywiły nadzieje Polaków na uzyskanie niepodległości. 18 marca wybuchła rewolucja w Berlinie, która uwolniła więzionych tam polskich demokratów, m.in. Karola Libelta i Ludwika Mierosławskiego. 20 marca wieści te dotarły do Poznania, gdzie zawiązał się Komitet Narodowy z udziałem wszystkich stanów. Parę dni później na terenie całego Księstwa Poznańskiego powstały lokalne Komitety Narodowe. W wielu miejscowościach tworzyły się samodzielne oddziały zbrojne, które pozbawiały władzy administrację pruską. Pod koniec marca 1848 powstał lokalny Komitet Narodowy w Książu. Składał się z 13 osób narodowości polskiej, niemieckiej i żydowskiej. Na czele Komitetu stał Konstanty Budziszewski - ziemianin, właściciel dóbr ziemskich Książek.

Wydarzenia rewolucyjne w Berlinie skomplikowały sytuację międzynarodową. Zaistniało niebezpieczeństwo interwencji rosyjskiej. Na apel poznańskiego Komitetu Narodowego, przy biernym poparciu władz pruskich, samorzutnie powstawały oddziały wojskowe, skupiane m.in. w Książu, Wrześni, Środzie, Pleszewie i innych miejscowościach leżących blisko granicy prusko-rosyjskiej. Z tych oddziałów planowano utworzyć korpus polski, który miałby wziąć udział w przyszłej wojnie z Rosją po stronie Prus.
W końcu marca doszło w Berlinie do porozumienia króla Fryderyka Wilhelma IV z liberałami, oddaliła się też groźba interwencji rosyjskiej. W tej sytuacji polskie obozy wojskowe na terenie Wielkiego Księstwa Poznańskiego stały się dla władz pruskich uciążliwe. Coraz częściej odzywały się głosy ze strony junkrów (ziemian) pruskich, szczególnie ze Śląska i z Pomorza, urzędników, a przede wszystkim armii, domagające się likwidacji tych obozów.
Początkowo rząd pruski chciał dokonać tego drogą pokojową. Taki był cel misji generała W. Willisena, który doprowadził do ugody w Jarosławcu. Jej efektem była likwidacja większości obozów, z wyjątkiem czterech - z ograniczoną do około 700 żołnierzy liczebnością wojska. Były to obozy w Pleszewie, Książu, Nowym Mieście i Miłosławiu. Z takiego obrotu sprawy obydwie strony były niezadowolone. Mimo zawartej ugody jarosławieckiej, od 3 kwietnia obowiązywał w Wielkopolsce stan oblężenia (wojenny) wprowadzony przez dowódcę V Korpusu w Poznaniu generała Augusta Colomba. Z jego rozkazu po terenie poznańskiego grasowały tzw. kolumny ruchome, tj. zbrojne oddziały huzarów pruskich, które pacyfikowały lokalne Komitety Narodowe i oddziały powstańcze. W niektórych miejscowościach dochodziło do zaciętych walk, które z reguły kończyły się klęską słabo uzbrojonych - najczęściej w kosy - powstańców.

29 kwietnia wojska pruskie w sile około 4,5 tys. żołnierzy pod dowództwem pułkownika. Henryka Brandta uderzyły na obóz wojskowy w Książu, broniony przez około tysiąc powstańców, w większości kosynierów, dowodzonych przez majora Floriana Dąbrowskiego. Słabo uzbrojeni obrońcy Książa po kilkugodzinnej walce ulegli przewadze wroga. Straty obrońców były bardzo duże. Po kapitulacji Prusacy dokonali rzezi na bezbronnej ludności cywilnej, dokonując swojej zemsty. Drogo zapłacił za swój patriotyzm Konstanty Budziszewski. Po opuszczeniu Książa przez wojsko pruskie, miejscowi Niemcy i Żydzi obrabowali folwark Książek i wszystkie zabudowania spalili.
Poległych powstańców oraz pomordowanych cywilów pochowano w trzech mogiłach zlokalizowanych na polu, którego właścicielem był wspomniany Konstanty Budziszewski.

W 1849 roku, w pierwszą rocznicę bitwy, w kościele św. Mikołaja odprawiono mszę za dusze poległych, a następnie zorganizowano pielgrzymkę na mogiły powstańców, gdzie złożono wieńce i kwiaty. Od tego czasu obchody rocznicowe stały się tradycją. W 1858 roku, w 10. rocznicę bitwy, na dwóch mogiłach (trzecią zlikwidowano) posadzono sosny. Obecny na tej uroczystości był poeta Władysław Syrokomla, przebywający gościnnie we Włościejewkach u Kazimierza Niegolewskiego, syna pułkownika Andrzeja Niegolewskiego, bohatera spod Samosierry. Władysław Syrokomla na kanwie tych uroczystości, jak i relacji uczestników bitwy pod Książem, napisał piękny wiersz Na mogile poległych w Książu.

W 1871 roku Konstanty Budziszewski, będąc w tarapatach finansowych, sprzedał Książek wraz zabudowaniami i dobrami ziemskimi Hermanowi Kennemannowi, jednemu z twórców osławionej Hakaty. Mogiły powstańców cieszyły się wielką czcią i uznaniem społeczeństwa polskiego, toteż z wielkim oburzeniem ludności polskiej spotkały się dwuznaczne zapowiedzi i groźby ich likwidacji przez nowego właściciela. Herman Kennemann nie odważył się ich zlikwidować. Mogiły przetrwały najgorsze lata kulturkampfu, Hakaty i pierwszej wojny światowej.

Po odzyskaniu niepodległości tereny mogił powstańczych magistrat wykupił od nowego właściciela Maksa von Juanna. Mogiły powiększono i podwyższono, postawiono na nich krzyże, a teren ogrodzono i założono park. W 1922 roku powstał Społeczny Komitet Opieki nad Mogiłami. Celem Komitetu było utrzymanie porządku i czystości, wytyczono ścieżki, a park obsadzono drzewami i krzewami. Przez środek parku wytyczono drogę prowadzącą do położonej naprzeciw mogiły, gdzie zbudowano schody wiodące do krzyża. Tam składano wieńce i kwiaty w czasie rocznicowych uroczystości. W 1929 roku 81. rocznicę bitwy pod Książem połączono z obchodami 10. rocznicy powstania wielkopolskiego 1918/1919 i poświęceniem pomnika powstańców na miejscowym cmentarzu. Po tej ceremonii uczestnicy przeszli na mogiły powstańców 1848 roku, by tam oddać hołd poległym, złożyć wieńce i kwiaty. Odprawiono też wspólne modły. Kolejne obchody rocznicowe Wiosny Ludów połączone były z ćwiczeniami oddziałów Przysposobienia Wojskowego, Obrony Przeciwlotniczej, PCK i Straży Pożarnej.

Bardzo uroczyście obchodzono 87. rocznicę w 1935 roku. Kulminacyjnym punktem programu było odsłonięcie tablicy pamiątkowej na budynku przy ul. Łąkowej, poświęconej bohaterskiemu dowódcy obozu Książ - majorowi Florianowi Dąbrowskiemu. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele najwyższych władz powiatowych, dowództwa Garnizonu Śremskiego Wojska Polskiego oraz poczty sztandarowe organizacji społeczno-politycznych. Na terenie mogił została odprawiona msza z udziałem WP garnizonu śremskiego oraz licznie zebranego społeczeństwa Książa i okolicznych miejscowości. Uroczystości to powiązane były z zawodami drużyn Przysposobienia Wojskowego. Na terenie mogił odbyły się dekoracje zwycięzców tych zawodów.

W latach okupacji z wiadomych przyczyn uroczystości rocznicowych nie organizowano. Po drugiej wojnie światowej, w 1948 roku bardzo uroczyście obchodzono 100. rocznicę Wiosny Ludów, powiązaną z odsłonięciem i poświęceniem pomnika Kosynierów wg projektu Kazimierza Bieńkowskiego. W uroczystościach tych wzięły udział władze powiatowe, wojsko oraz licznie zgromadzeni mieszkańcy Książa i okolicznych wsi. W następnych latach obchody rocznicowe odbywały się co pięć lat.

W 1973 roku obchodzono 125. rocznicę. Z tej okazji Szkole Podstawowej w Książu Wielkopolskim, w dowód uznania za wybitne osiągnięcia w pracy dydaktyczno-wychowawczej, sportowej i kulturalnej, nadano imię Wiosny Ludów oraz wręczono sztandar ufundowany przez społeczeństwo miasta Książ. Ponadto szkoła otrzymała poważne dotacje pieniężne na otynkowanie budynku i wyposażenie sali gimnastycznej. W 150. rocznicę bitwy pod Książem na terenie mogił postawiono postument upamiętniający to wydarzenie.

Wybitny filozof Oświecenia Denis Diderot pisał: "Wszystkie narody mają w swej historii fakty, które byłyby cudowne, gdyby nie to, że są nieprawdziwe". Ta maksyma dotyczy również wydarzeń, jakie miały miejsce w kwietniu 1848 roku w Książu, Miłosławiu, Sokołowie i innych miejscowościach. Wiosna Ludów, jak każde wydarzenia rewolucyjne miała swoich bohaterów prawdziwych i fikcyjnych. Treści wydarzeń przekazywane z pokolenia na pokolenie tworzyły mity i ich bohaterów. Jednym z nich jest półlegendarna postać chłopa-kosyniera Stacha Wichury, który wg legendy w czasie walk z Prusakami w Książu miał ściąć najwięcej głów pruskich. W rzeczywistości nie ściął ani jednej. Polegli żołnierze ponieśli śmierć od kul strzelców, ale legenda pozostała. Imieniem Stacha Wichury nazwano jedną z głównych ulic Książa prowadzącą na mogiły.

W legendach i w literaturze eksponuje się chłopów kosynierów, jakoby oni byli jedynymi uczestnikami walk i decydowali o ich przebiegu. Prawdą jest, że ich udział liczbowy w walkach był największy. Wynikało to nie tylko z braku wyszkolonych żołnierzy, ale przede wszystkim nowoczesnej broni palnej. Wartość bojowa kosynierów nie była jednak wielka. Jakie szanse mógł mieć chłop uzbrojony w kosę na sztorc w starciu z doskonale wyszkolonym i uzbrojonym w nowoczesny karabin z bagnetem landwerzystą? Odpowiedź jest jedna: żadne. Mimo olbrzymiej chęci walki żaden z dowódców nie odważył się wysłać kosynierów do szturmu na wroga, gdyż skazałby ich na pewną śmierć. Kosynierzy mimo to ponosili największe straty. Oni jednak głęboko wierzyli, że walczą o niepodległą Polskę i z tych powodów należy im się szacunek i uznanie. Natomiast główną siłę wojskową każdego obozu stanowili strzelcy. Ich liczba i jakość uzbrojenia decydowały o wyniku bitwy.

Mogiły powstańcze w Książu również owiane są pewnymi mitami. Można się spotkać z twierdzeniem, że w trzeciej mogile pochowano poległych żołnierzy pruskich, a także i to, że w jednej z mogił pochowano konie. Oba te stwierdzenia są nieprawdziwe. Nikt by nie stawiał krzyża na mogiłach koni, natomiast pruscy żołnierze pochowani zostali na polu walki. W roku 1863 ekshumowano ich i pochowano na cmentarzu ewangelickim w Książu. Na miejscu ich pochówku postawiono piaskowiec, na którym wykuto 18 nazwisk - wiele z nich ma polskie brzmienie.

Tereny mogił stały się miejscem pamięci narodowej. Postawiono nowe krzyże i postument z wierszem Władysława Syrokomli. Ma to przybliżyć pamięć o poległych bohaterach mieszkańcom naszej miejscowości i tym, którzy będą Książ odwiedzać.

Ludwik Drozdowicz
Książ Wielkopolski, 29 kwietnia 2004

----------------------------------------------
Komentarz redakcji WIR
styczeń 2015
Pan Ludwik Drozdowicz miał prawo nie wiedzieć o istnieniu powieści "Stach Wichura" Macieja R. Wierzbińskiego, ponieważ do czasu nowego wydania w 2014 roku pozostawała w zapomnieniu przez dziesiątki lat. Stąd najprawdopodobniej przypisanie tej postaci legendzie o bohaterskim kosynierze. Stach Wichura nie jest postacią legendarną, lecz fikcją stworzoną przez pisarza około 1920 roku. Nie był też kosynierem, a strzelcem wyborowym, który postanowił wziąć "sto głów pruskich" w odwecie za zniewagi jakich doświadczył od zaborcy.
Sygnatura: AR-00020
Fot. Zasoby własne | Autor: WIR
Jeśli możesz uzupełnić opis tego obiektu, napisz do nas: wir.ksiazwlkp[@]gmail.com. Użyj sygnatury obiektu (dwie linie wyżej).
Obiekty powiązane.


2012-2017 © Stowarzyszenie Nasza Gmina. All Rights Reserved
Zdjęcia i ryciny | Dokumenty | Mapy i herby | Dawna prasa | Ludzie | Legendy i mity | Przedmioty | Artykuły | Bibliografia | Kolekcje

gir@ffe