Gminy Książ Wielkopolski
Uniewinnienie ks. Franciszka Hübnera, 1862 r.

Uniewinnienie ks. Franciszka Hübnera, 1862 r.

Źródło: WBC Poznań
Datowanie: 27 kwietnia 1862 r.
Opis obiektu:
Sądowe uniewinnienie ks. Franciszka Hübnera z oskarżeń żandarma Hoffmanna i burmistrza Kleinera z Książa, opublikowane w "Dzienniku Poznańskim" nr 97 z dnia 27 kwietnia 1862 r.
Treść informacji.
Wiadomości miejscowe i potoczne.
Poznań, 25 kwietnia.
Dnia 24 kwietnia przed senatem kryminalnym poznańskiego sądu apelacyjnego toczyła się sprawa przeciwko Jks. proboszczowi Hübnerowi z Książa, w drugiej instancji. Sąd powiatowy śremski na mocy §§ 100 i 101 kodeksu karnego był skazał ks. Hübnera z powodu zakłócenia spokoju na 200 tal. grzywien, przyjmując na zasadzie zeznań żandarma Hoffmanna za udowodnione, że obżałowany w r.z. w kościele ksiąskim zapowiedział nabożeństwo żałobne za braci pomordowanych w r. 1848. Przeciwko temu wyrokowi tak instygator królewski jak obżałowany założyli apelację, pierwszy z powodu że wyrok naznaczył karę pieniężną, a nie więzienie, drugi ponieważ, w ogóle na karę go skazano. Obżałowany był zaprzeczył iż w ogóle użył wyrazu "pomordowanych" i w drugiej instancji zaczepił wiarygodność świadka Hoffmanna. W terminie już dawniej odbytym sąd apelacyjny uchwalił zasięgnąć dowodów w tym względzie przez wysłuchanie świadka i przedłożenie dwóch dokumentów tyczących się dwóch śledztw wojskowo sądowych, które się były toczyły przeciwko Hoffmannowi. Wyższy prokurator król. wprawdzie przyznał po przedłożeniu tych akt, że Hoffmann nie jest koniecznie wiarygodnym świadkiem, ale pomimo to obstawał przy apelacji i wniósł o naznaczenie kary trzymiesięcznego więzienia przeciwko obżałowanemu. Obrońca obżałowanego, p. rzecznik Janecki, starał się natomiast dowieść zasadniczo, że chociażby nawet obżałowany był użył wyrazu "pomordowanych" przez to nie byłby wykroczył ani przeciwko § 100 ani przeciw § 101 kodeksu karnego, gdyby zaś sąd nie uznał jego wywodu, był zdania, że dowody złożone wykazały zupełny brak wiarygodności świadka Hoffmanna, i że wcale nie można uważać za udowodnione, jakoby jego klient był użył wyrazu "pomordowanych". Wniósł w końcu wymownej i gorącej obrony swojej, aby sąd obżałowanego uznał niewinnym. Jakoż sąd po krótkiej naradzie wydał wyrok uwalniający.
Godną uwagi była treść jednego dokumentu tyczącego się śledztwa wytoczonego przeciwko Hoffmannowi. Z dokumentu tego się wykazało, że żandarm użył kłamstwa, aby sługę kościelnego w Włościejewkach nakłonić do otworzenia tamecznego kościoła, i że to kłamstwo spędził na swego przełożonego, żandarma wachmistrza. Śledztwo owo toczyło się z powodu "zdania fałszywego raportu w dobrym celu", a rozpoczęto je dlatego "ponieważ Polacy tę sprawę wniosą zapewne na przyszłym sejmie". [tj]
Sygnatura: ZR-02598